Zielone światło

Jakby nie było, codziennie myślę, że znów tu nie zajrzałam, a powinnam była :)

Powinnam, gdyż dzieje się tyle różności, że aż szkoda, żebyście o tym nie wiedzieli.

No bo na przykład:

mamy zielone światło na dalszą rehabilitację. Cel na fizjoterapię jest następujący: gorset głębokich mięśni brzucha. Początkowo w leżeniu, aż dojdziemy do pozycji tzw wertykalnych ;) Wszystko z tyłopochyleniem miednicy. Tak trochę Ignasiowi na złość, gdyż ten akurat preferuje przodopochylenie :) Niech się napoci, Dziecina ;)

Jednocześnie Pani doktor pochwaliła i jazdę na rowerze, jako wielce pożądane ćwiczenie, jak i ogólną formę Ignacego, jak na tak "doświadczone ostatnio" dziecko...

Jeśli hipoterapia to jeno w pozycji leżącej (czyli temat do przemyślenia, bo nie wyobrażam sobie szczerze Ignasia, który tuli się do sierści konika :D ), zaś praca w ortezach dynamicznych- przy odpowiednim upięciu, odciążającym lędźwie- jak najbardziej ok.

I plan na 2017: rezonans kręgosłupa. Co przy powtórkowym rezonansie mózgu, który w sumie znów powinniśmy kontrolnie wykonać, daje nam niezły target do realizacji.


Albo taki sentymencik, dajmy na to:

wiem, że pukniecie się w czoło. Albo przynajmniej przy dobrych układach zrobicie minę jak przy kęsie świeżo zerwanej z drzewa papierówki. Ale fakty są następujące... Przeszło tydzień temu miałam sen.
Nie. Nie ten o wygranej w totka z siedmiocyfrowym nadrukiem. Ani też ten o wyjeździe na Mauritius ;) 
Śniło mi się trywialnie, że Ignacy skacze :P

No i wczoraj, wracając z przedszkola, ten sen się ziścił. Zobaczcie :)


(Dla wyjątkowo wyrozumiałych Czytelników napiszę uzupełniająco, że takich snów miałam w ostatniej pięciolatce więcej... O tym, jak truję maleńkiego Ignasia mlekiem z piersi - nr 1; o tym, że Ignaś chodzi - nr. 2; o tym, że Ignaś mówi- nr.3. I do kompletu ten sprzed kilku dni- o skakaniu- uzupełniają pulę moich proroczych wizji :DDDD. Czy też raczej głęboko zakorzenionych pragnień ;) ).


PS. Nie macie wrażenia, że nie doceniamy tego, co mamy? Ot, choćby taki podskok?.... Łatwizna, prawda?

:)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.