Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Edukacja włączająca czy też Learning to include

Obraz
Dziś się przyczepię. A niech tam ;)

Czy w słusznej sprawie i zjadliwej formie- oceńcie sami.


Po co nam edukacja włączająca?- spytacie... Być może nawet dla wielu z Was termin ten obcy i dziwny się zdaje. Ok. Też tu byłam. Z tego brzegu na świat patrzyłam. Chleb jadłam. Kawę piłam. Rozumiem ;)

Być może po to, kontynuując wątek, by nie budził nadmiernej ekscytacji tudzież zdziwienia czy infantylizowania siebie i rozmówców fakt, że w osiedlowym sklepiku (takim, wiecie- 5 metrów na 10) obsługuje nas kobieta z Zespołem Downa. Na przykład.

Tudzież po to, by moja Znajoma (a być może i Wasza), idąc z dzieckiem do kina wieczorem, nie usłyszała od Pani kasjerki zdumionego komentarza pod hasłem: "Naprawdę? Nie widać po Pani!". Jako riposta do prośby: "Jeden normalny i ulgowy, dla osoby niepełnosprawnej, proszę"...


Pod koniec listopada, czyli całkiem niedawno, sieć obiegł "rewelacyjny i wzruszający" film "zmieniający świat", zbierający "ochy" i "a…

"eSz-band", czyli osaczeni muzyką

Obraz
- "Mamoooo, Misiu <komin>?"- dopytywał dziś wychodząc z domu, Ignacy.
- "Mamoooo, Misiu koniki?" - drążył zawzięcie temat, szurając bucikami o lekko oprószony śniegiem asfalt.

W nomenklaturze Ignacego słowo "Misiu" oznacza zarówno kolegę Mikołaja, Michała, jak i świętego Mikołaja. Zależnie od okoliczności.

- "Tak, Kochanie, Mikołaj wskoczył kominem"- perfidnie go okłamałam, wiedząc, że to nie fair, a jednocześnie nie chcąc odzierać go z bajkowych wyobrażeń. W sumie to spokojnie mogę mu już wszystko wytłumaczyć i jestem pewna, że przyjąłby tę prawdę z godnością, ale świat jest tak niejednoznaczny i niespójny, że obawiam się, iż prawda zrobiłaby mu tylko niepotrzebny mętlik w głowie (przecież w przedszkolu też "przyjdzie do dzieci Mikołaj", w bajkach dla dzieci też się często pojawia). Może jednak jeszcze nie teraz?... 
-"A skąd wiesz, że Mikołaj przychodzi przez komin?"- pytam, licząc, że usłyszę odpowiedź nawiązującą do czy…

Ignacy na wózku

Obraz
Gdy dwa tygodnie temu, podczas spacerów rehabilitacyjnych- jak nazywamy nasze poniedziałkowe wizyty w Reh4U, Ignacy wsiadł na dziecięcy wózek inwalidzki- nie powiem- krew mi na chwilę przymroziło. To, co w sobie zarejestrowałam przez ułamek sekundy, to był strach, związany z fantazją, że Ignacy mógłby poruszać się właśnie tak... Ułamek sekundy później- dosłownie jak błysk- tę myśl zastąpiła kolejna, o tym, że jeśli tak by się stało, to właściwie nic by się nie stało... Bo przecież...

Fenomenalna jest dziecięca ciekawość świata, pasja motoryzacyjna i brak poczucia ograniczeń (zwłaszcza myślowych, tych, które obkurczają nasz świat do rozmiarów pestki z dawno przegryzionej czereśni). A zarazem niewytłumaczalna ufność w siebie i swoje możliwości, świeżość spojrzenia i chęć do zabawy! Otwierałam usta ze zdumienia i wówczas- te dwa tygodnie temu, i w poniedziałek, gdy kręciłam ten film dla Was jako dowód moich słów... Ignacy TOTALNIE INTUICYJNIE wsiadł z entuzjazmem na maleńkie siedzisko, po…