Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Aukcje wspierające rehabilitację Ignacego

Obraz
Siedem lat zajęło mi ogarnianie tematu.
Więc głupio by było teraz o tym nie napisać ;)
To tak jak strzał we własne kolano tuż  przed startem w maratonie, albo odsprzedanie biletu na wyczekiwany koncert swojego idola z młodości, bo pada deszcz... ;)
Takiego kuku nie chcę robić ani sobie, ani tym bardziej Ignacemu ;)



Rodzice to bardzo sprytne i twórcze istoty. Zazwyczaj nie potrafią siedzieć z założonymi ramionami, czyli na przykład odpuścić sobie lub odpocząć.
Na przykład taka ja-Mama. Nie potrafię siedzieć i czekać na mannę z nieba. Więc coś tam działam, dziergam, sklejam, wystawiam...- jak już "się" wypierze, odbierze, poczyta dziecięciu, porobi zakupy, powraca z zebrań, rehabilitacji i takich tam...

Po siedmiu latach wzięłam się w końcu za bary z akcją pod hasłem: aukcje charytatywne dla Ignacego. I okazało się, że chyba nawet ja potrafię ;)

Gdybyście więc mieli ochotę "gdzieś pomiędzy" zajrzeć na fanty, które przygotowałam "w międzyczasie"- samodzielni…

Oczekiwanie...

Obraz
Nie jest łatwo czekać, na to, co upragnione... :)
Najpierw czekaliśmy dziewięć miesięcy. Potem oczekiwaliśmy na rozpoznanie. Jeszcze później czekaliśmy na pierwsze ruchy, uśmiechy, słowa, kroki...
Naczekaliśmy się długo, ale było warto- bezsprzecznie.
Wczoraj zaczęliśmy czekać na kolejne urodziny :) Zaczęło się od Gości, niedzielnego obiadku i tortu. Prezenty też były, a jakże, jednak- gdy obserwuję Ignacego, odnoszę wrażenie, że przedmioty nie są ważne w jego życiu (no, chyba, że mamy na myśli elektronikę ;)). Ignacy intuicyjnie wie, co jest w życiu naprawdę cenne i wartościowe :)
A czy Wy też już wiecie, co jest dla Was w życiu istotne?




Zabawa. Kontakt. Ludzie. Bycie ze sobą. Bliskość. I poczucie, że jest się dla kogoś naprawdę ważnym...
plus malinki*
To są najlepsze prezenty, jakie otrzymał nasz Syn wczoraj od naszych Gości. Bo tych się nie da kupić w żadnym, nawet najbardziej ekskluzywnym, sklepie świata. 
Koneser mały ;)

W najbliższy czwartek Ignacy skończy swoje pierwsze siedem…

Nienawidzę Cię!

Obraz
- Nienawidzę cię!
- Jesteś głupia!
- Nie lubię Cię, Mamooooo!

Słyszę to czasami i czuję spokój, zadowolenie i zrozumienie.

Przez głowę mi nie przejdzie myśl, żeby się obruszyć, żachnąć czy zrobić miniwykład o dobrych manierach, bo wiem, że to wielkie szczęście- usłyszeć od własnego dziecka taką serię wyznań.

Skąd to moje szczęście?

#Po pierwsze: nasz syn potrafi to wypowiedzieć. I zapewniam, że po wielu latach niepewności, czy dziecko będzie mówić, jest to powód do głębokiej radości. Nawet, kiedy usłyszymy jakieś sformułowanie co najmniej nieprzyzwoite ;)

#Po drugie: słowa te są dowodem na to, że nasz syn potrafi przekazać nam werbalnie (adekwatnie, choć wciąż nieprecyzyjnie) to, co czuje, gdy czuje się a. zdenerwowany, b. urażony, c. rozczarowany, d. zły/wściekły, e. rozżalony... Nam pozostaje tylko wesprzeć go i nauczyć, jak trafnie ponazywać to, co odczuwa w danej sytuacji i znaleźć źródło tych emocji...

#Po trzecie: wolę, gdy wykrzykuje w moim kierunku takie gorzkie słowa, niż np. gryzie,…

Lekcja życia u stomatologa

Obraz
Dziś bardzo praktyczny wpis. Tą historię stworzyło życie, bo ono daje nam najwięcej wskazówek i podpowiedzi. Może dzięki temu któryś z Rodziców uniknie przykrej niespodzianki i niepotrzebnych emocji, których nam niestety nie udało się uniknąć. Ale po kolei… Jesteście ubezpieczeni? My już jesteśmy. I dzięki temu jest w nas mniej napięcia i więcej swobody. No i nie musimy dzięki temu drobnemu zabiegowi i wydatkowi (bo summa summarum okazało się to niezbyt wygórowanym kosztem), śledzić dosłownie każdego ruchu ręki Ignasia, ani nie odstępować go dosłownie na krok. Zwłaszcza, gdy znajdujemy się w miejscach, gdzie prócz nas przebywają inni ludzie bądź znajdują się cenne przedmioty. Podczas jednej z wizyt w gabinecie stomatologicznym miało miejsce mało przyjemne dla nas wszystkich zdarzenie. Otóż, Ignacy- zaproszony przez Panią doktor do wspólnego przygotowania fotela stomatologicznego dla czekającego na swoje badanie starszego brata, nieopatrznie i nieumyślnie wyłamał włącznik lampy stomato…

Szósty* rok rehabilitacji

Obraz
Za każdym razem, gdy zadam sobie pytanie, czy aby nie powinnam wybrać się z Ignacym na turnus rehabilitacyjny- obiecuję karnie przeczytać sobie dzisiejszy wpis ;). Dla otrzeźwienia umysłu ;)

Co roku staram się zdać tutaj krótką relację z działań terapeutycznych, których "zażywa" Ignacy. Trochę w celach kronikarskich, trochę orientacyjnych dla innych rodziców. A teraz jeszcze w roli "soli cucących" na wszelki wypadek rodzicielskich zapędów i wyrzutów sumienia ;)

Poważnie- miewam czasem takie dni, gdy wydaje mi się, że niewystarczająco zabezpieczam potrzeby terapeutyczne naszego syna, i że powinnam coś więcej, coś lepiej, coś bardziej. Po czym zerkam na plan zajęć Ignacego w przedszkolu i poza nim, dzwonię zawsze do jednej i tej samej Znajomej Ciotki (jak czyta, to wie, że to o niej mowa!), ona odpowiada mi raz w roku dokładnie to samo, i daję sobie i - co ważniejsze- Ignacemu, spokój ;)

Bo oto zaplecze terapeutyczne na rok szkolny 2017/2018 wygląda następująco:

- 2 x ty…

Dać czas...

Obraz
Kiedy rok temu, właśnie w okolicach września- października, na naszym stole w jadalni pojawiały się pojedyncze kartki z tak zwanymi zadaniami domowymi dla naszego przedszkolaka, akcja zawsze kończyła się tak samo... Mogę nawet uczciwie napisać, że wręcz tak samo się również zaczynała.

W przedszkolu, do którego chodzi Ignacy, jedną z metod edukacyjnych i zarazem wdrażających dzieci do nauki szkolnej jest właśnie metoda zadań domowych. I choć od wielu lat mam do tej metody nastawienie mało entuzjastyczne, żeby nie napisać- jestem jej przeciwniczką, z racji tego, że nie muszę mieć zawsze racji- staram się jednak dostosować. Nie mówiąc już o dostosowywaniu się do niego naszych dzieci, które- jak wiadomo- przejmują postawy od rodziców ;)

Otóż... gdy w ubiegłym roku- jak wspomniałam- Ignacy pod naszym rodzicielskim nadzorem i przy naszej pomocy, miał przystąpić do wykonywania zadań domowych, a umówmy się- nie były one nadmiernie skomplikowane jak dla pięcio-sześciolatka (sprawnego w pełni ocz…

Kij w mrowisko

Zdaję sobie sprawę z tego, że lubię wkurzać innych ludzi, zadając prowokujące do refleksji pytania.

Ale zanim zadam je innym, najpierw sama się z nimi mierzę- co mnie jakoś (?) usprawiedliwia (pewnie jedynie w moich oczach).
Dziś znów wkładam kij w mrowisko.

Ale bodaj jedna osoba, która się nad tym zastanowi, będzie dla mnie ogromną satysfakcją :)


                                                      ***


-Cześć, Kochana… Co słychać? Jak się czujesz- dobiega mnie miękki, znajomy głos ze słuchawki. Moja przyjaciółka. Dwadzieścia kilka lat razem. Morza, góry, studia, dzieci, kłopoty w związkach, z pracą, sukcesy i radości. Tyle nas łączy. I Ignaś. - Cześć, Olu*. Aaaa…- przeciągam, nie wiedząc, dlaczego: szukam w sobie słów? Czy raczej szukam siebie? – Jakaś zmęczona jestem ostatnio.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Spacer. Park. Jakieś ptaki, jakieś dzieci, jacy…

Krótka historia długiej drogi

Jak to było u nas? Jak to zrobiliśmy?
Dziś chwilę o tym, że komunikacja wspomagająca/ alternatywna wspiera, a nie zaburza.
Jeśli macie chęć przebrnąć ze mną przez cztery lata dylematów, zwieńczonych pięknym finiszem- zapraszam :)


Zacznijmy od popołudnia, gdy, żegnając się z Panią Agnieszką (aktualną logopedką, pracującą z Ignacym), w jej gabinecie padło pytanie, czy nie zechciałabym opowiedzieć na konferencji o naszej pracy nad komunikacją z Ignasiem wówczas, gdy ten jeszcze nie wypowiadał ani jednego wyraźnego słowa… Jako, że od ładnych kilku lat przemawiam najczęściej z kuchni do naszych trzech synów, rozpierzchniętych po pokojach, w pierwszej chwili się wystraszyłam. I odmówiłam.
Kilka tygodni później zmieniłam decyzję. 
Nie zwykłam się przechwalać czczo, ale pomyślałam, że może faktycznie ktoś może skorzystać z naszych doświadczeń? Może- gdy usłyszy o wszystkich tych wątpliwościach, dylematach, trudnych decyzjach, ale też pojawiających się efektach naszego "eksperymentu z gestami&q…

"One wiedzą, że ja wiem...."

"One wiedzą, że ja wiem, że one wiedzą" - 

takiego sformułowania użyła Pani Katarzyna Łuszczak z poznańskiej firmy ATABI, podczas swojego wystąpienia na niedzielnym seminarium naukowo-szkoleniowym dotyczącym technologii w komunikacji oraz komunikacji wspomagającej w pracy (i życiu) z osobami doświadczającymi niemożności lub trudności w mówieniu...

"One wiedzą, że ja wiem, że one wiedzą"....
Brzmi mi w uszach do dziś i porusza różne struny.

Jakich terapeutów potrzebują nasze dzieci? Nasi bliscy, doświadczający trudności?

Takich!

Terapeutów, którzy wierzą w możliwości pacjenta. Którzy nie odbierają nadziei. Nie pomniejszają wartości. Zakładają najwięcej, ryzykując ewentualną pomyłką... Bo przecież, każdy może popełnić błąd. Ale lepszy taki, niż błąd niewiary i zaniechania...
Jestem zdania, że każdy z nas zasługuje na kredyt zaufania i wiary w jego możliwości. Jeśli się je zakłada apriori, ludzie często rozwijają swoje skrzydła. Jeśli ich się im odmawia- odchodzą bądź zamyka…

Gorący weekend z marzeniami...

Obraz
To był gorący weekend. Nie tylko ze względu na pogodę, która w sobotę dopisała nam znakomicie.

Gorący, bo obfitujący w spełnianie marzeń.






Zanim ochłonę i zyskam konieczny dystans, by napisać słów kilka o seminarium naukowo-szkoleniowym, w którym brałam udział w niedzielę- dziś trochę o Ignasiu...


Kto zna to uczucie, gdy wchodząc ukradkiem do domu, dość późnym wieczorem, dostrzega się na schodach bose stópki, w ręce książeczkę (czytaną już tryliard razy) i cichutki głosik: "mamo, pocytasss?"...

Wsuwasz więc stopy pod kołdrę, przytulasz blond główkę i tu następuje nagły zwrot akcji: "Najpierw ja Ci opowiem, mamoooo!!!!" 

Siedząc tak wczoraj w tym dziecięcym łóżku, wsłuchiwałam się w skandujące słowa rozemocjonowanego Ignasia i myślałam o tym, jakie to piękne:

móc słuchać własnego dziecka, które chce się z tobą podzielić swoimi przeżyciami z minionego dnia. I potrafi to zrobić!!!! Ma takie kompetencje i możliwości!!!

Po 5 latach - doczekałam się :)

A miał Ignacy o czym opowia…