Tak bardzo chcę wierzyć, że...

decyzja o odroczeniu Ignacego od obowiązku szkolnego, który przypada nań w tym roku, okaże się słuszna i korzystna dla niego...

Nie żebym dramatyzowała, ale nie jest łatwo rozstać się z grupą, w której przyszło nam pokonywać trudności przez ostatnie 4 lata (!).

Trudno mi ocenić, jak przeżywa to Ignacy, bo na razie nie wskazuje nic na to, żeby czuł się jakoś odtrącony, smutny z powodu zmiany grupy, czy gorszy. Raczej zdaje się być podekscytowany nowymi Paniami w grupie (!), niestety- mniej mówi o dzieciach... Być może dlatego, że z nimi musi się dopiero związać. Jeśli bowiem rzeczywistość potoczy się tak, jak zakładamy- kolejny rok również spędzi w towarzystwie obecnej grupy.

Ja jednak odczuwam drobny smutek z powodu tej zmiany. Każde rozstanie- nawet tak subtelne i prawie symboliczne jak to, generuje emocje. 

Ten rok z pewnością będzie czasem większej sumienności w wykonywaniu prac i uczestniczeniu w zajęciach edukacyjnych przez Ignacego. Widzę, jak zmienił się przez wakacje, powiększył się jego zasób słów, możemy więc rozmawiać na więcej tematów, jest bardziej zainteresowany słuchaniem różnych książeczek, objaśniających świat, łatwiej mu się skoncentrować na samodzielnym wykonaniu zadania (typu złożenie prostych puzzli), jednak wciąż jeszcze grafomotorycznie wymaga mnóstwa pracy (i cierpliwości po obu stronach ;)). Ufam, że czas, który zyskał- pozostając w przedszkolu- pozwoli mu rozwinąć się jeszcze lepiej i przygotować się do nowego wyzwania, jakim jest szkoła....

A tymczasem- życzę powodzenia wszystkim dzieciom (i rodzicom), które dziś przekroczyły próg szkolny!

Kto wie, może już w przyszłym roku ja też dołączę do grona chlipiących ukradkiem ze wzruszenia mam na wrześniowym apelu...

Komentarze

  1. Jestem przekonana, że podjęłaś na daną chwilę najlepszą z możliwych decyzję, tym bardziej, że była ona poparta rzetelną oceną. Rozumiem trochę to poczucie, że tak się wyrażę, jakiegoś status quo, kiedy świat idzie do przodu, i ten lekki żal rozstania.
    Ale szczerze mówiąc to nie jest najlepszy rok na rozpoczynanie szkoły. Na stres z tym związany (zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych), nakładają się liczne zmiany w związku z reformą oświaty. Choćby niepewność o nauczanie indywidualne. Do tego szkoły, które dotychczas funkcjonowały w jakiś tam ustalonych ramach - prawnych, lokalowych, liczbowych, teraz przeżywają prawdziwą rewolucję. Uczniowie klas szóstych, którzy jeszcze rok temu mieli iść do gimnazjów, zostali w szkołach podstawowych. Wygaszane gimnazja zamieniają się znów w szkoły podstawowe. Wszystko z domieszką niedopowiedzeń i chaosu, niestety. Pierwszy rocznik reformy nigdy nie ma łatwo. Za rok, mam nadzieję, będzie już spokojniej.
    PS. Adaś, choć poszedł do szkoły, też rozstał się z wszystkimi kolegami z przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej, hej, wakacje szybko zleciały ;-)
    pozdrawiam zza miedzy
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Inni czytali też:

"Jaskiniowcy z bliska", czyli to, co mnie fascynuje.

Ta cała "zabawa" w emocje...

A może do kina?

Niczego nie żałuję?

Samodzielność