Aukcje wspierające rehabilitację Ignacego

Siedem lat zajęło mi ogarnianie tematu.
Więc głupio by było teraz o tym nie napisać ;)
To tak jak strzał we własne kolano tuż  przed startem w maratonie, albo odsprzedanie biletu na wyczekiwany koncert swojego idola z młodości, bo pada deszcz... ;)
Takiego kuku nie chcę robić ani sobie, ani tym bardziej Ignacemu ;)



Rodzice to bardzo sprytne i twórcze istoty. Zazwyczaj nie potrafią siedzieć z założonymi ramionami, czyli na przykład odpuścić sobie lub odpocząć.
Na przykład taka ja-Mama. Nie potrafię siedzieć i czekać na mannę z nieba. Więc coś tam działam, dziergam, sklejam, wystawiam...- jak już "się" wypierze, odbierze, poczyta dziecięciu, porobi zakupy, powraca z zebrań, rehabilitacji i takich tam...

Po siedmiu latach wzięłam się w końcu za bary z akcją pod hasłem: aukcje charytatywne dla Ignacego. I okazało się, że chyba nawet ja potrafię ;)

Gdybyście więc mieli ochotę "gdzieś pomiędzy" zajrzeć na fanty, które przygotowałam "w międzyczasie"- samodzielnie (tu dodam)- zapraszam Was do odwiedzin poniższego linka:

Ignacówka2010 - aukcje wspierające rehabilitację Ignacego

Ja za to będę starała się tam wrzucać w miarę "produkcji" różne drobiazgi, które uda mi się dla Was wydziergać, tudzież uszyć lub pooklejać ;) "Pomiędzy"...

Mama- Meme (manufaktura) ;)


handmade bombki na szydełku



Komentarze

  1. Dlaczego głupio jest Wam o tym mówić? Przecież robicie to dla dobra Ignasia. Wesołych i pogodnych, spędzonych w rodzinnej atmosferze świąt Bożego Narodzenia Wam życzę. Niech Boża Dziecina błogosławi całej Waszej rodzinie na każdy dzień

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Inni czytali też:

"Jaskiniowcy z bliska", czyli to, co mnie fascynuje.

Ta cała "zabawa" w emocje...

Oczekiwanie...

A może do kina?

Niczego nie żałuję?