Oczekiwanie...


Nie jest łatwo czekać, na to, co upragnione... :)

Najpierw czekaliśmy dziewięć miesięcy. Potem oczekiwaliśmy na rozpoznanie. Jeszcze później czekaliśmy na pierwsze ruchy, uśmiechy, słowa, kroki...

Naczekaliśmy się długo, ale było warto- bezsprzecznie.

Wczoraj zaczęliśmy czekać na kolejne urodziny :)
Zaczęło się od Gości, niedzielnego obiadku i tortu. Prezenty też były, a jakże, jednak- gdy obserwuję Ignacego, odnoszę wrażenie, że przedmioty nie są ważne w jego życiu (no, chyba, że mamy na myśli elektronikę ;)). Ignacy intuicyjnie wie, co jest w życiu naprawdę cenne i wartościowe :)

A czy Wy też już wiecie, co jest dla Was w życiu istotne?





Zabawa.
Kontakt.
Ludzie.
Bycie ze sobą.
Bliskość.
I poczucie, że jest się dla kogoś naprawdę ważnym...

plus malinki*

To są najlepsze prezenty, jakie otrzymał nasz Syn wczoraj od naszych Gości. Bo tych się nie da kupić w żadnym, nawet najbardziej ekskluzywnym, sklepie świata. 

Koneser mały ;)


W najbliższy czwartek Ignacy skończy swoje pierwsze siedem lat życia... Tym bardziej więc dziękujemy za pierwsze, napływające już na fanpage, życzenia dla naszego Siedmiolatka i każde miłe słowo :)

Tymczasem- czekamy na czwartek.
Ignaś czeka. Mają być babeczki, czekoladowa fontanna i zabawa z kolegami i koleżankami.
I wiem, że to właśnie na nią najbardziej cieszy się już Ignacy... :) Poczucie przynależności do grupy rówieśników jest tym, czego w tej chwili najbardziej pragnie i potrzebuje nasz coraz bardziej świadomy siebie Siedmiolatek.

********

- Mamo, a będzie tort?
- Jasne, Synku. Już zamówiliśmy dla ciebie tort. Tym razem bezowy... Tatuś już dzwonił do Pani Bogusi...
- A malinki będą?
- A chciałbyś malinki? Bo to będzie tort z winogronami i borówkami...
- Ale ja lubię tort malinkowy....
- Ok. To domówię malinki do niego, Kochanie :) 

No. I tort był malinkowy :)

Dziękujemy Bezove. Było naprawdę pysznie! tak pysznie, że Ignacy zjadł cały kawałek! Jak nigdy dotąd- a to w jakimś sensie nobilituje :)



tort bezowy



Komentarze

Inni czytali też:

"Jaskiniowcy z bliska", czyli to, co mnie fascynuje.

Ta cała "zabawa" w emocje...

A może do kina?

Krótka historia długiej drogi