Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

A może do kina?

Doczekaliśmy już takich czasów, że rozrywka typu "wyjście do kina" jest dostępną i możliwą dla nas formą spędzenia czasu z Ignacym. I bardzo się z tego cieszymy- i ja, i Ignacy, który zawsze wyjątkowo silnie przeżywa takie wspólne atrakcje.
Ja cieszę się głównie z tego, że Ignaś jest już na tyle dojrzały, żeby utrzymać uwagę na filmie przez więcej niż pół godziny oraz na tyle kontrolować swoje zachowanie, by nie przeszkadzać nadmiernie innym uczestnikom seansu.
Nadal jest to jednak dla niego wyjście wymagające sporego wysiłku i poznawczego i "sensorycznego"- tak to nazwijmy.

Zazwyczaj odwiedzamy nasze lokalne kino, gdzie tłoku raczej nie ma (lub my wybieramy takie mało popularne terminy) i gdzie możemy sobie pozwolić na nieco większą swobodę. W małej społeczności, jaką jest nasze miasteczko, ludzie się znają (choć nie zawsze wszyscy wszystkich lubią ;) i mam wrażenie, że Ignacy jest dość rozpoznawalny z racji tego, że staramy się zwyczajnie uczestniczyć w zwyczajnym, …

Wiedzieliście o Ośrodkach KRO?

Jak nic starzeję się w zastraszającym tempie ;) I to nie dlatego, że- jak każdemu- czas płynie mi tylko w jednym kierunku i bezpowrotnie, ale być może z racji tego, że gdy patrzę za siebie, to coraz częściej myślę sobie, że teraz jest inaczej....

To niby tylko siedem lat z Ignacym na pokładzie, a jednak tak dużo się zmieniło. I  w naszym życiu i w jego, ale też sporo się jednak zmienia w życiu wokół nas.

Dajmy na to takie Ośrodki...

Dowiedziałam się o nich dosłownie przez przypadek. Ot- pogawędka z przyjaciółką, z którą "chwilę" się nie widziałyśmy. Zimna Legnica, niedziela poobiednia, leniwa. Oglądamy nowy most w mieście, drepcząc rytmicznie obok siebie, Ignacy powiewa jak chorągiew na barkach taty idącego przed nami kilkanaście metrów w asyście wujka. To wtedy musiało mnie przewiać, co zaowocowało przeziębieniem sromotnym, z którym zmagam się już siódmy dzień. Skądinąd- od kiedy moi znajomi z czasów studenckich stali się wujkami i ciociami dla naszych dzieci? A ja dla ich dzi…