Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

Części składowe, czyli...

Obraz
Z czego składa się (niepełnosprawne) dziecko?


Obecny (Wielki dla osób wierzących) tydzień  jest dla mnie dość trudny. Emocjonalnie zwłaszcza. A przy tym nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dzieje się coś ważnego.

Dość ogólnikowo wspomniałam w ostatnim wpisie o "trudnych zachowaniach" Ignasia w przedszkolu, które miały miejsce na przestrzeni kilkunastu dosłownie dni. Trudnych- już to określenie wydaje mi się piętnujące i niewłaściwe, a przynajmniej nie-najszczęśliwsze. Te zdarzenia pokazały mi, jak bardzo świat dorosłych nie radzi sobie z niektórymi naturalnymi zachowaniami, nakładając na nie oceny. I paradoksalnie komplikuje rozwiązania.

Kilka rozmów, które odbyłam, kilka książek, które przewertowałam i jedno szkolenie, z którego akurat dziś wróciłam - idealnie wpasowujące się w temat - zaowocowało niniejszym spostrzeżeniem, o którym chcę dziś pisać...

Zauważyliście, Rodzice i Wychowawcy, ale również Terapeuci, dzieci zdrowych i tych, które borykają się z problemami rozwojowymi (ni…

Jest jakby "lepiej".

Obraz
Bywały czasy, gdy o relacjach Ignacego z rówieśnikami niewiele mogłam napisać. Niewiele optymistycznego. Temat był i nadal pozostaje "wrażliwy", ale- Ignacego radości- jest trochę lepiej.
Po zmianie grupy przedszkolnej, po trudniejszych początkach, obserwujemy pozytywny postęp w jego relacjach z rówieśnikami- po obu stronach.
Dla przypomnienia napiszę, że Ignacy rozstał się z grupą, w której funkcjonował od początku przedszkolnej edukacji, czyli od wieku 3 lat do 6. Przed wakacjami podjęłam trudną decyzję o odroczeniu go od obowiązku szkolnego, tym samym przesuwając go z grupy zerówkowej do pięciolatków. Obecnie między nim a grupą jest różnica wiekowa dwóch lat. O swoich dylematach przy odraczaniu i rozdzielaniu z grupą Krasnali pisałam tu: Tak bardzo chcę wierzyć, że...
Dziś z perspektywy ponad półrocznej mogę stwierdzić z pewną ulgą i ufnością, że plan się sprawdza i relacje Ignacego z dziećmi wydają się być trochę lepsze. Jestem nieco spokojniejsza, widząc jak Ignacy radzi so…

"Jaskiniowcy z bliska", czyli to, co mnie fascynuje.

Obraz
Znalazłam swoje notatki z książki, czytanej jakiś czas temu na fali poszukiwań uzasadnienia dla "bliskościowego" podejścia w wychowaniu niepełnosprawnych dzieci. Wiecie- potrzeba mi autorytetów, oprócz intuicji :)

I dziś chcę się z Wami podzielić tym, co dla mnie wydało się cenne. Może i dla Was takie się stanie? Może pomoże coś zrozumieć? Inaczej na coś spojrzeć?


Cytaty i myśli (niektóre przeze mnie przetrawione) pochodzą z niedużej publikacji pani Hanny Olechnowicz "Jaskiniowcy zagubieni w XXI wieku. Praca terapeutyczna z małymi dziećmi". Czyta się ją migiem, choć niekiedy psychologizacja niektórych wyjaśnień i argumentów wydawała mi się... hmmm... uproszczona? Ale to jedynie moje subiektywne odczucie.

Na czym polega "bliskościowość" według mnie i jak czytać cytowane fragmenty opisywanych doświadczeń pracy z dziećmi z wyzwaniami rozwojowymi?

Na: szacunku dla tych dzieci, ich emocji, trudności i komunikatów (często niewerbalnych), zaufaniu do ich intuicji, r…

Łatwizna, czyli 1% przekazany przez Babcie i Dziadków

Obraz
Okres rozliczeniowy w pełnym rozkwicie. 
Postanowiłam więc, że wspomnę dziś o "babcinym" odkryciu, które być może ułatwi podjęcie decyzji o przekazaniu legendarnego 1% podatku na organizacje OPP osobom, które dotychczas z tej możliwości "czynienia dobra" nie korzystały.

Babcie Ignacego zawsze mocno angażują się w zachęcanie znajomych (i nieznajomych), by przekazywali 1% swojego podatku na jakiś szczytny cel (w naszym wypadku jest to oczywiście wspomaganie rehabilitacji Ignaca). Ale często spotykają się z niechęcią wśród starszych osób, bo wymagało to od nich sporo zachodu (przepisać formularz z ZUS, obliczyć kwotę procentową podatku i złożyć nowy druk w urzędzie. A wcześniej przecież trzeba było taki formularz in-blanco jakoś zdobyć. Więc znowu wyprawa...).

Tymczasem w tym roku Babcia Iwonka przyniosła nam wiadomość następującą:

PIT- OP :)
Nie wiem,  czy w ubiegłych latach  był on dostępny, ale w tym roku z pewnością można z niego skorzystać przy rozliczaniu się z Urzęd…

Wyliczanka

Obraz
Odwaga
cierpliwość
morze cierpliwości
i jeszcze ocean na dokładkę
wytrwałość
upór
zdrowy rozsądek
radzenie sobie z lękiem, zmęczeniem, niewiadomą
tolerowanie niepewności
dociekliwość
zaradność
duża dawka informacji (byle nie tylko od wujka G)
poczucie humoru
skupianie się na tym, co cieszy
Ale także
własne hobby, pasja, która daje energię
radzenie sobie z poczuciem winy
kawa z przyjaciółką i wyjście na saunę z kumplem
wakacje z dala od codzienności
dobra książka lub film, niekoniecznie w kinie
najlepiej taki, na którym można wypłakać wszystkie wstrzymywane przez lata łzy
może jakaś grupa wsparcia
albo przynajmniej grupa na fb, gdzie można zadać prawie każde pytanie- co z tego, że "głupie"
a może i jakaś wódka z kumplem
albo wyjście do pizzerii (byle takiej, która ma podjazd dla wózków)
babcia, która chociaż się boi, to weźmie na spacer
albo asystent rodziny, nawet, gdy będzie trzeba go wychodzić po urzędach
patrzenie ludziom prosto w oczy
nawet wtedy, gdy chciałoby się je odwrócić w skrępowaniu
czułość
p…

Samodzielność

Obraz
Jakiś czas temu wpadł mi w oko wpis, krytyczny i poczytny, jak również bogato szerowany, o metodzie korygowania dziecięcych zachowań, autorstwa pewnego mężczyzny. Wpis dotyczył tablic motywacyjnych. Może ktoś z Was również go czytał.

I ta lektura natchnęła mnie, żeby zrobić pewną tablicę wraz z Ignacym. Nie po to, by lepiej się chłopak zachowywał, gdyż byłaby to metoda kompletnie nieskuteczna. Nie po to, by przypominać mu o pewnych oczekiwaniach, które kierujemy wobec niego, z racji osiągniętych przezeń już siedmiu lat (celowo nie używam określenia "obowiązek", gdyż jako takich, obowiązków Ignacy raczej nie posiada...). Miała to być raczej tablica ukazująca Ignacemu, jak wiele już sam potrafi zrobić. Wzmacniająca jego kompetencje. I motywująca do dalszego rozwijania  samodzielności Ignacego. Głównie zaś miała być sposobem na zrobienie czegoś wspólnie z mamą ;)

I tak powstała tablica samodzielności, załączona do wglądu poniżej;) Do której Ignacy-oczywiście samodzielnie- wycinał…

"Rodzic -terapeuta", czyli jak złapać balans?

Obraz
Pisząc te słowa, w zeszły czwartek, byłam w kompletnej kropce.
A zatem:


W kropce dziś jestem.  Czasami miewam takie dni, że więcej nie wiem, niż wiem. Ponoć to forma normy ;)

Kiedy jest taki dzień jak dziś, nasze życie z Ignacym wygląda następująco:

Gdzieś między 7:30 a 8:15 decyduję, że jednak zrobię mu wolne i niech śpi, ile chce. Nie zamierzam go budzić. Jednak uchylając drzwi do jego pokoju razem z moim wzrokiem wślizguje się odbicie słonecznego pasma, które rozłożyło się na krótką chwilę na białych kaflach w przedpokoju.Światło smyra Ignasia po twarzy i już wiem, że lada chwila przydrepcze, świeżo przebudzony, do mnie na górę.

Wycofuję się cicho i wracam do sypialni. Jeszcze na dziesięć minut, na pięć... Skoro już się nie spieszymy na śniadanko, i nie musimy opatulać się szczelnie ocieplanymi spodniami, szalami i podwójnej pary skarpet wdziewać, bo za oknem minus 12...

Za około dziesięć minut słyszę charakterystyczny krok na drewnianych schodach. Ocho- myślę- idzie. I jest. Staje zaspa…

Jak blisko się da? i czy warto...

Odkąd urodził się Ignacy, moje spojrzenie na wiele spraw przeszło pewien lifting ;)

Zadziwia mnie wciąż na nowo, jakie tornado przetacza się przez życie rodziców, którzy przyjmują niepełnosprawne dziecko pod swoje skrzydła. Jaki sztorm się rozpętuje w ich emocjach, w teoriach na świat, życie i.... wychowanie dziecka. Jak rewidują się nasze poglądy na większość ważnych kwestii, jak uczymy się siebie nawzajem, na nowo... Jak wartki i niekończący się to proces.

Pierwsze lata Ignasia zdominowane były w moim umyśle głównie przez konieczność zapewnienia mu odpowiedniej opieki medycznej, poszukiwania diagnozy (które ostatecznie zarzuciliśmy na jakąś nieokreśloną przyszłość) oraz zabezpieczenie mu zaplecza terapeutycznego. Wspierać jego sprawność fizyczną, a właściwie wypracowywać ją systematycznie prawie każdego dnia, a zaraz potem umiejętności intelektualne (bo w takiej mniej więcej kolejności się to odbywało) oraz rozwój komunikacji. Nasze priorytety w tamtym czasie wyglądały właśnie tak.

Gdz…

Stricte o Ignacym.

Obraz
Pamiętacie jeszcze tego Bąka, który froterował sejmowe posadzki sali kolumnowej, z wielkim smokiem w rozdartej zwykle buzi i o zawadiackim spojrzeniu? Jakoś tak przypomniała mi się dziś ta scena sprzed pięciu lat...


Sejm  (gdyby ktoś jeszcze zechciał sobie przypomnieć).

I chociaż wtedy nie wiedzieliśmy za bardzo, ani co oficjalnie powiedzieć, ani- czego się spodziewać po tym czworakującym po sejmowych marmurach "dwu-i-pół-latku", to dziś wcale mnie jakoś nie dziwi, że wyrósł z niego taki niezależny i mądry Spryciarz, z którym teraz mamy przyjemność obcować. To było jakoś widać w jego oczach ;)

Tymczasem... dziś zima trzyma, a nam czas płynie porywiście. Jak zawsze. A ja zastanawiam się kiedy ostatnio pisałam tu stricte o Ignacym? Obecnie "siedmio-i-pół-latku".

Otóż- wciąż chłopak ma pełne ręce roboty ;) Chociaż najwięcej pracuje głową- nad swoimi intelektualnymi możliwościami i mową tudzież porozumiewaniem się z otoczeniem. Nie zaniedbuje też sprawności fizycznej, uczą…